17 niedziela ZWYKŁA, 28 lipca 2o19r.

Dodane przez ks. Michał - sob., 07/27/2019 - 21:37

„Panie,

na wieki trwa Twoja łaska;

nie porzucaj dzieła rąk Twoich”

(Ps 138, 8)

 

        Modlitwa człowieka i miłosierna hojność Boga to tematy, które przeplatają się w dzisiejszych czytaniach. Na pierwszym miejscu występuje wzruszająca i śmiała modlitwa Abrahama w intencji grzesznych miast (Rdz 18, 20-32; I czytanie), przepiękny wyraz jego ufności w Bogu i troski o zbawienie innych. Bóg objawił mu swój plan zniszczenia Sodomy i Gomory, zepsutych do gruntu, patriarcha zaś usiłuje odwrócić karę w przewidywaniu sprawiedliwych,, którzy by mogli znaleźć się wśród grzeszników. Lecz z ustalonej liczby pięćdziesięciu sprawiedliwych jest zmuszony stopniowo rezygnować aż do niewielkiej liczby dziesięciu: „O racz się nie gniewać, Panie, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?” (tamże 32), Ani życzliwa łaskawość Boga, który za każdym razem godzi się na zmniejszoną liczbę, ani pełne troski błaganie Abrahama nie zdołały oszczędzić miast na skutek ogólnego zepsucia; tylko rodzina Lota będzie ocalona, aby świadczyć o miłosierdziu Bożym i potędze pośrednictwa Abrahama. Wydarzenie zostaje na zawsze dowodem straszliwych następstw zatwardziałości w złu oraz wynagradzającej siły dobra, dzięki której tylko dziesięciu sprawiedliwych — gdyby się byli znaleźli — mogło przeszkodzić zniszczeniu miast.

        Lecz oto Nowy Testament otwiera nową i cudowną kartę miłosierdzia Bożego: jeden sprawiedliwy „Sługa Pański”, zapowiedziany przez proroków, wystarcza, aby zbawić nie dwa miasta, nie jeden lud, lecz całą ludzkość. W przewidywaniu męki Chrystusa, Bóg przebaczył ludziom wszystkie grzechy, „skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi przygwoździwszy do krzyża” (Kol 2,14; II czytanie). Dosadne zdanie św. Pawia wyraża dobrze, jak ogromny dług grzechów całego rodzaju ludzkiego został zniesiony przez śmierć Chrystusa, lecz nawet Jego przeobfita ekspiacja nie pomoże poszczególnym ludziom, jeśli nie będą współdziałać z Panem przez wyrzeczenie.

        Ewangelia z dnia (Łk 11, 1-13) podejmuje temat modlitwy, Jezus na prośbę Apostołów uczy ich modlić się: „Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo” (tamże 2). Abraham, przyjaciel Boga, nazywał Go: „mój Pan”; chrześcijanin, którego Jezus upoważnił, mówi do Niego: „Ojcze”, i nazwa ta nadaje jego modlitwie całkiem nowy ton, synowski. Dzięki temu może on swobodnie przelać swoje serce w serce Boga, przedkładając Mu własne potrzeby w najprostszej i spontanicznej formie, na jaką wskazuje Ojcze nasz. Ponadto, bezpośrednio po nauce Modlitwy Pańskiej podając przypowieść o natrętnym przyjacielu, Jezus naucza modlić się wytrwale i natarczywie — jak to uczynił Abraham — bez obawy natręctwa: „prościej szukajcie, kołaczcie”. Nie ma godzin nieodpowiednich dla Boga: pokorna i ufna modlitwa Jego dzieci nigdy nie jest naprzykrzaniem Mu się, owszem. On sobie w niej podoba: „Każdy, kto prosi, otrzymuje, kto szuka, znajdzie; a kołaczącemu otworzą” (tamże 10). A chociaż nie zawsze człowiek otrzymuje to czego pragnie, może być jednak pewny, że jego modlitwa nigdy nie jest daremna, ponieważ Ojciec niebieski odpowiada na nią zawsze swoją miłością i łaskami, chociaż może w sposób zakryty lub odmienny od oczekiwań człowieka. Nie jest ważne otrzymać to lub owo. Ważne jest, żeby nie brakło nigdy łaski wierności względem Boga na każdy dzień. Łaska wierności jest zapewniona każdemu, kto prosi i nie ustaje: „Jeśli wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą!” (tamże 13). W darze Ducha Św. zamknięte są wszystkie dobra nadprzyrodzone, jakich Bóg pragnie udzielić swoim dzieciom.

 

O. GABRIEL OD ŚW. MARII MAGDALENY,

KARMELITA BOSY