21 lipca 2o19r, 16 niedziela ZWYKŁA

Dodane przez ks. Michał - sob., 07/20/2019 - 21:03

„O Panie mój, błagam Cię...

racz nie omijać Twego sługi”

(Rdz 18, 3)

 

        Istotnym tematem pierwszego czytania i Ewangelii na dzisiejszą niedzielę jest zamieszkiwanie Boga wśród ludzi i gościnność, jaką Mu ofiarowują.

        Pierwsze czytanie (Rdz 18, 1-10a) opowiada o niezwykłym zjawieniu się Pana Abrahamowi w postaci trzech tajemniczych osobistości, wyrażających w sposób widzialny niewidzialny majestat Boga. Szczególna gościnność, z jaką Abraham ich przyjmuje, oraz suto zastawiony stół, który przygotował dla nich, wykazują, że patriarcha przewidywał jakieś niezwykłe wydarzenie Boże. „O Panie — mówi on oddając im pokłon do ziemi — jeśli jestem tego godzien, racz nie omijać Twego sługi” (tamże 3). Te słowa bardziej niż zaproszeniem są prośbą, która wyraża troskę o ugoszczenie Pana, przyjęcie Go we własnym namiocie, i zatrzymanie u siebie. Abraham okazuje się tutaj także jako „przyjaciel Boga” (Iz 41, 8), obcujący z Nim z najwyższym uszanowaniem, a równocześnie z pokorną poufałością i żywym pragnieniem służenia Mu. Przy końcu obiadu obietnica syna, mimo późnego wieku Abrahama i Sary, jasno ukazuje nadludzką naturę trzech osobistości, z których jedna mówi tak, jak by przemawiał sam Bóg (tamże 13). Dawna tradycja chrześcijańska widziała w tym objawieniu — trzech ludzi, jakich pozdrowił Abraham jako jedną osobę — figurę Trójcy, Jakkolwiek by było, pozostaje prawdą, że „Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre” (tamże 1), rozmawiał z nim i spoufalił się do tego stopnia, że zasiadł u jego stołu.

        Również Ewangelia dzisiejsza (Łk 10, 38-42) ukazuje Boga zasiadającego z człowiekiem do stołu, lecz już w postaci całkiem nowej, to jest w postaci Jego Syna, który stał się ciałem i zamieszkał między ludźmi. Scena miała miejsce w Betanii, w domu Marty, gdzie goszczono Jezusa z troską bardzo podobną do tej, jaką Abraham okazał swoim gościom. Jak on, Marta pospiesznie przygotowuje wystawny obiad; lecz siostra nie podziela jej krzątania, naśladuje raczej troskę Abrahama, by rozmawiać z Bogiem, korzysta z odwiedzin Mistrza, siada u Jego stóp i słucha Go. W rzeczywistości, chociaż zamiary Marty były najlepsze, a jej krzątanina wyrazem miłości, istnieje lepszy sposób przyjęcia Pana, jak sam oświadcza, a mianowicie ten, który wybrała Maria. Istotnie, kiedy Bóg nawiedza człowieka, czyni to przede wszystkim po to, by mu udzielić swoich darów, swego słowa, człowiek zaś nie powinien sądzić, że ważniejszą rzeczą jest działanie niż słuchanie słowa Pana. O wiele więcej znaczy to, co Bóg czyni i mówi do ludzi, niż to, co ludzie mogą uczynić dla Niego. „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego!” (tamże 41-42). Takiego wyboru powinny dokonywać nie tylko dusze kontemplatywne, lecz powinien — w pewnej mierze — przyswoić go sobie każdy chrześcijanin, nie zabierając się do działania, zanim na modlitwie nie przeżyje słowa Pańskiego. Tylko w ten sposób będzie zdolny żyć Ewangelią — nawet wówczas, gdy wykonywać ją jest trudno i kiedy to wymaga ofiary. Św. Paweł mógł powiedzieć z radością: „w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1, 24; II czytanie), rozważał bowiem do głębi ewangelię krzyża, a wniknąwszy w tajemnicę Chrystusa, znalazł siłę do przeżywania jej w sobie.

 

O. GABRIEL OD ŚW. MARII MAGDALENY,

KARMELITA BOSY